poniedziałek, 25 listopada 2013

Ślubniaki

Wybór fotografa ślubnego w sytuacji, kiedy sami interesujemy się fotografią (a co gorsza próbowaliśmy swoich sił w temacie fotografii ślubnej) nie jest łatwym zadaniem. Co do pleneru nie mieliśmy jednak najmniejszych wątpliwości. Od dawna przyglądaliśmy się pracy Sławka Gubały i przy każdym kolejnym reportażu czy sesji plenerowej byliśmy zachwyceni efektami. Niezwykłym więc przeżyciem było zobaczyć siebie na jego zdjęciach. Przy okazji przekonaliśmy się jak wiele energii i skupienia trzeba włożyć w pozowanie (a wydawało się, że fotografowanie jest bardziej męczące ;)). 

Obserwuję rozwój fotografii ślubnej od kilku lat. Plener wyparł studio, pomysły na sesje stają się coraz bardziej ekstrawaganckie (widziałam już młodych wylewających na siebie kolorową farbę, pływających w basenie, odgrywających role filmowe, jeżdżących na nartach itd.). Nowożeńcy fotografują się już nie tylko w parkach, na łąkach, w pałacach, ale na dachach kamienic lub wieżowców, w opuszczonych fabrykach, muzeach, nawet galeriach handlowych. Możliwości są nieograniczone. Zastanawia mnie jednak na ile takie "kreatywne" zdjęcia ślubne przetrwają próbę czasu i czy po kilkunastu/kilkudziesięciu latach nie okażą się po prostu śmieszne.. Klasyka jak zwykle okazuje się najbardziej "bezpieczna".












Zdjęcia: Sławomir Gubała

poniedziałek, 18 listopada 2013

Otulenie

Rewolucja w mojej szafie trwa. Uważnie przyglądam się składom na metkach, poszukuję tkanin trwałych, miłych w dotyku, dobrej jakości. Nadal przeglądam lookbooki sieciówek, ale zakupy w ostatnich miesiącach robiłam głównie na Allegro. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze wydałam ostatnio na bluzkę Messo, o której od dawna marzyłam. Niestety muszę przyznać, że mam w sobie coś z zakupoholika, ale staram się dokonywać rozsądnych wyborów. Oznacza to dla mnie wybieranie rzeczy, które nie znudzą mi się po jednym sezonie, które będą na tyle klasyczne i uniwersalne, że posłużą mi na dłużej, no i dobre jakościowo (z tym chyba jest najtrudniej). W unikaniu impulsywnych decyzji pomaga mi moja lista na Pintereście. Kiedy dana rzecz nie zostaje z niej odpięta przez kilka miesięcy, to dla mnie znak, że nie jest ona tylko chwilową zachcianką i że prędko mi się nie znudzi, jeśli ją kupię. 

W zestawie poniżej pierwsze skrzypce gra długi sweter Minimum, który ma w składzie 50% angory. Uwielbiam takie miękkie materiały, kolor też wydal mi się interesujący. Nie byłabym sobą, gdybym nie dodała kobiecego akcentu, którym jest wystająca przy dekolcie koronka bluzki. Do tego buty ze wstawką z włosia (no niestety nie bardzo widać na zdjęciach) i płaszcz z wełną (60% - dobre i to, upolowałam go we wrześniu na stronie Top Secret w dziale outlet za niecałe 180 złotych). Wygodnie i ciepło :)







płaszcz TOP SECRET, sweter MINIMUM, bluzka ORSAY, spodnie CUBUS, buty STRADIVARIUS

I na koniec...

Jakiś już czas temu otrzymałam od Małgosi http://pinotnoirfashion.blogspot.com miłe wyróżnienie, 
za które jeszcze raz serdecznie dziękuję :)


Zasada jest taka: podaję 7 nieznanych Wam wiadomości o sobie i nominuję 7 blogów.

Czego o mnie nie wiecie, może tego, że...

1. Uwielbiam zajadać się ptasim mleczkiem.
2. Na studiach śpiewałam w zespole rockowym, który założyliśmy wspólnie z moim bratem.
3. Nigdy nie farbowałam włosów.
4. Oprócz brata, mam jeszcze 12 lat młodszą siostrę. Oboje są dla mnie bardzo ważni.
5. Kiedyś trenowałam piłkę ręczną.
6. Swojego męża poznałam na portalu randkowym (uwierzcie,da się! :P)
7. Stresują mnie bardzo wszelkie publiczne wystąpienia.

Nominuję blogi:

poniedziałek, 11 listopada 2013

Fanfaronada

Tym razem w wersji bardziej na co dzień niż na specjalne okazje. W oczywistym zestawieniu ze szpilkami, bo jakoś nie wyobrażam sobie tej spódnicy w połączeniu ze sportowym obuwiem. Chyba nie będzie już okazji na to, żeby hasać na świeżym powietrzu bez kurtki czy płaszcza, najchętniej zapadłabym w jesienno - zimowy sen i obudziła się na wiosnę ;)











spódnica FANFARONADA, sweter H&M, szpilki STRADIVARIUS


sobota, 2 listopada 2013

Ostatni raz

Obiecuję, że to już ostatni raz (przynajmniej w tym sezonie ;), kiedy męczę Was tą spódnicą. 
Pozostałe zestawy prezentowałam tu i tu. Jestem ciekawa, który najbardziej przypadł Wam do gustu? ;)

Zwierzęce printy, pantery, tygrysy, lamparty i zebry - nie dla mnie;) Moim zdaniem łatwo z nimi przesadzić, dlatego dobre są jako dodatki. Podziwiam osoby, którym udaje się wyczarować zestawy z motywami zwierzęcymi, które dalekie są od tandety. Dlatego mój sweter pewnie nadal leżałby w szafie.. do założenia go przekonała mnie jedynie kolorystyka idealnie pasująca do spódnicy. 

Miłego weekendu!