poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Wszyscy mają mambę...

Niczym piosenka w kółko wałkowana w radio.. Nawet jeśli na początku nie przypadała Ci za bardzo do gustu, efekt częstości z jaką puszczana jest w rozgłośni sprawia, że w końcu łapiesz się na tym, że ją nucisz...

Spódnico-spodnie, skort, szorty origami, w niezliczonych kombinacjach i na niezliczonej ilości blogów...  ale czy tylko ja nie widziałam przez całą wiosnę i lato ani jednej osoby w nich na ulicy???

Zastanawiam się ile osób kupiło je tylko dlatego, że inni je mają. Jak bardzo zadziałał tutaj efekt częstości. Zastanawiam się dlaczego ja je kupiłam... Tym bardziej, że zrobiłam to na tyle późno, że "słynne szorty z Zary" są aktualnie zdecydowanie bardziej "not" niż "hot"... Może dlatego, że są po prostu fajne, podoba mi się ich krój, prosta, geometryczna forma. Tutaj w połączeniu z geometrycznym naszyjnikiem i w wersji minimalistycznej, czyli tak jak lubię najbardziej. 




top CAMAIEU, szorty ZARA, buty BERSHKA, naszyjnik STRADIVARIUS

sobota, 24 sierpnia 2013

Po prostu

Wracam po urlopie do pracy, a tam czeka na mnie już od progu niespodzianka. B. wita mnie z uśmiechem na twarzy i krzyczy: "Dzień dobry pani Elu, moja mama oglądała pani bloga!" - słowa te mrożą krew w żyłach niemalże, masz Ci los, wszystko się wydało... Przyznaję, naiwnie wierzyłam, że uda mi się zachować anonimowość, że nie każdy mój znajomy, dalszy bądź bliższy musi wiedzieć o mojej blogowej działalności.. bo to trochę wstyd... Wstyd tym większy, że zawód który wykonuję można zakwalifikować do zawodów zaufania publicznego. Skończyłam psychologię i na co dzień pracuję z dziećmi, i zastanawiam się, jak moje blogowanie wpływa na mój zawodowy wizerunek, czy nie umniejsza mojego zawodowego 'autorytetu' ... 
A dlaczego wstyd.. bo blogi (zwłaszcza szafiarskie) niestety nie kojarzą się z czymś poważnym, dojrzałym, wartościowym... 

Brnę dalej, zobaczymy jakie konsekwencje przyniesie to w pozawirtualnym świecie. 

Pozdrawiam B. i jego Mamę ;)








płaszcz HOPLA, spodnie ORSAY, top H&M, torebka ZARA




piątek, 23 sierpnia 2013

Pasje

Dzisiaj post nietypowy bo bardzo daleki od tematyki szafiarskiej. Nie umiałam się jednak oprzeć chęci podzielenia się z Wami moją pasją, którą jest geocaching. 

Geocaching to terenowa gra polegająca na odnajdywaniu ukrytych w różnych miejscach skrzynek przy pomocy współrzędnych GPS. Mogę założyć się, że co najmniej kilka z nich znajduje się gdzieś w pobliżu Twojego aktualnego miejsca pobytu ;) Skrzynki ukrywane są najczęściej w miejscach, które są pod jakimś względem atrakcyjne - zabytkach, parkach krajobrazowych, ciekawych turystycznie bądź historycznie lokalizacjach, centrum miast. Niektóre są trudne do zdobycia, ponieważ ukryte w trudno dostępnych miejscach, opuszczonych, nieznanych (w tym miejscu mogłabym się rozpisywać o urban exploration, którym też się zajmuję, ale zostawię to na inną okazję). Bazę skrzynek ukrytych na terenie Polski znajdziemy na stronie opencaching.pl  a dla globtroterów najlepsza będzie strona geocaching.com. Tam też znajdziemy wszystkie wskazówki, które pozwolą nam odnaleźć daną skrzynkę (i tutaj muszę przyznać, że nie trzeba inwestować w specjalistyczny odbiornik GPS, często można się bez niego obyć, a ja od lat stosuję jedynie nawigację samochodową ;)) 
Skrzynki mają różne gabaryty oraz zawierają fanty, które możemy wymieniać. Po znalezieniu skrzynki wpisujemy się do tzw. logbooka oraz na stronie internetowej serwisu geocachingowego. Sami możemy również założyć skrzynkę, której inni uczestnicy zabawy będą szukać. Po znalezieniu skrzynki odkładamy ją na miejsce i - co bardzo ważne - robimy to tak, żeby nie zdekonspirować jej istnienia osobom postronnym..

Zabawę z geocachingiem zaczęłam w 2009 roku i do dzisiaj jestem jej wiernym uczestnikiem. Na swoim koncie mam ponad 100 odnalezionych skrzynek i jest to jeden z ulubionych przeze mnie sposobów spędzania wolnego czasu i poznawania nowych, ciekawych miejsc. Dzięki tej zabawie odwiedzałam bunkry, jaskinie, pałace, zamki, opuszczone fabryki, piękne przyrodniczo miejsca, ale poznawałam też od nieznanej strony własne miasto. Cieszę się, że geocachingową pasję mogę dzielić z rodzeństwem i mężem, którzy towarzyszą mi w wyprawach, w przyszłości pewnie zarażę nią swoje dzieci. Poniżej zdjęcia z keszowania w opuszczonych miejscach. Polecam jednak wybierać się z dziećmi w inne, odpowiednie dla nich lokalizacje, których w internetowej bazie jest pod dostatkiem :)

Pewnie znajdą się i tacy, którzy oglądając poniższe zdjęcia uznają mnie za wariatkę. Co może być ciekawego i wartościowego w odwiedzaniu takich miejsc?  Dla mnie są ogromną inspiracją, polem do fotograficznego wyżycia się, tajemnicą, źródłem adrenaliny, przygodą. Dostrzegam piękno w brzydocie, w grze cieni, w opuszczonych, porzuconych rekwizytach z przeszłości. Wszystko to jednak nie przysłania mi najważniejszego - bezpieczeństwa w takich sytuacjach. Wszystko w granicach zdrowego rozsądku.

Każdy znajdzie w tej zabawie coś dla siebie - przy okazji poszukiwania skrzynki można odwiedzić ciekawe muzeum, piękny park, ruiny zamku, zabytkowy kościół, nawet plac zabaw. Na opencaching.pl znajdziemy opisy miejsc ukrycia często wraz z historycznymi i krajoznawczymi ciekawostkami dotyczącymi lokalizacji. 



















wtorek, 20 sierpnia 2013

No i co z tego?

Choć jesień zbliża się wielkimi krokami nadal zdarzają się bardzo ciepłe dni, w które najczęściej wybieram sukienki. Trochę z lenistwa, trochę z wygody, a może po prostu dlatego, że zawsze czuję się w nich wygodnie, a upał w nich tak nie doskwiera. Choć bardzo lubię swoje włosy rozpuszczone, w upały najchętniej spinam je w kok.

Tak, te sandały już były, naszyjnik i torebka już kilka razy,  no i co z tego?

Jestem w tym roku bardzo z siebie zadowolona, jeśli chodzi o zakupy na wyprzedaży. Kupiłam dodatki, które noszę na okrągło, tym razem obyło się bez pozakupowego kaca.


sukienka CAMAIEU / sandały STRADIVARIUS / torebka ZARA / naszyjnik pamiątka z Krymu








niedziela, 11 sierpnia 2013

Nude'ny

Czuję się jak główny bohater żartu o Polaku, który wziął urlop po to, by remontować swoje mieszkanie ;) Na szczęście remont powoli dobiega końca (szkoda, że niestety urlop też) i udało się - mimo wszystko - wyrwać nieco wolnego czasu na przyjemności. Hołd w tym miejscu oddaję mężowi, który dzielnie walczy z wszelkimi przeciwnościami, bo moje zaangażowanie w całe przedsięwzięcie opiera się głównie o wsparcie psychiczne (mam taką nadzieję! :P). 

Nadal się nie opaliłam, ale zawsze mogę twierdzić, że przecież opalenizna teraz jest passe, że to niezdrowe i w ogóle. Na stosowanie samoopalacza jestem za leniwa. Lenistwo jak widać nie objawia się tylko przy remoncie.

Zestaw jak w tytule, ale całkiem przyjemnie się go nosi. Zwłaszcza kiedy przy podmuchach wiatru czuć ruch włosów na gołych plecach :)







top i torebka ZARA, spodnie ORSAY, szpilki MOHITO

wtorek, 6 sierpnia 2013

Sprzeczności

Kiedyś z utęsknieniem czekało się na dorosłość, teraz najchętniej chciałoby się zatrzymać czas. Mam wrażenie, że każdy kolejny rok kończy się coraz szybciej. Zastanawiam się jak to możliwe, że kiedyś miałam tak dużo czasu, na wszystko. Tęsknię za wakacjami podczas których zdarzało mi się nudzić, kiedy potrafiłam się zatrzymać, pobyć "tu i teraz". Staram się walczyć z trwonieniem czasu na bzdury, bo im więcej mam lat, tym bardziej doceniam wartość każdej chwili.

Dzisiaj dzieci ubierają się jak dorośli, a dorośli manifestują poprzez ubiór młodość (ducha, bo z cielesnością już nie jest tak wesoło i często osiągają w ten sposób komiczne efekty ;)... Mam wrażenie, że kategoria społeczna  "młodzież" rozciąga się dzisiaj do granic możliwości i coraz starsze osoby aspirują do tej grupy wiekowej. Ja też - narażając się na śmieszność - zrobiłam mały skok w bok (albo wstecz) i efekty zobaczycie poniżej ;)
















sukienka ZARA, kwiat STRADIVARIUS, klipsy do butów TUTAJ