wtorek, 20 sierpnia 2013

No i co z tego?

Choć jesień zbliża się wielkimi krokami nadal zdarzają się bardzo ciepłe dni, w które najczęściej wybieram sukienki. Trochę z lenistwa, trochę z wygody, a może po prostu dlatego, że zawsze czuję się w nich wygodnie, a upał w nich tak nie doskwiera. Choć bardzo lubię swoje włosy rozpuszczone, w upały najchętniej spinam je w kok.

Tak, te sandały już były, naszyjnik i torebka już kilka razy,  no i co z tego?

Jestem w tym roku bardzo z siebie zadowolona, jeśli chodzi o zakupy na wyprzedaży. Kupiłam dodatki, które noszę na okrągło, tym razem obyło się bez pozakupowego kaca.


sukienka CAMAIEU / sandały STRADIVARIUS / torebka ZARA / naszyjnik pamiątka z Krymu








10 komentarzy:

  1. Slicznie wygladasz kochana :) i o to wlasnie chodzi zeby kupowac rzeczy pasujace do wiekszej liczby naszej garderoby niz tylko jedna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam tą Twoją torbę!! Pierwsze zdjęcie jest przecudne. Czuję jak ta cudowna woda mnie wciąga! Zaraz wpadnę tam przez ekran monitora;);)

    OdpowiedzUsuń
  3. już po miniaturce widziałam, że to będzie świetny blog. obserwuję z przyjemnością i zapraszam do siebie : the-velvet-lady.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny, codzienny zestaw - miły dla oka, z ciekawymi dodatkami. Torba zwijana na górze jak papierowa torba z drugim śniadaniem - obłędna! Strasznie mi się podoba :).

    Dziękuję za wszystkie komentarze u mnie :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Torba i sukienka super! A naszyjnik ja osobiście bym skróciła :-) Jakoś nie podoba mi się taki dłuugii... Oczywiście bez urazy - to moje subiektywne odczucie! :-)
    PS pierwsze zdjęcie przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widzę tutaj niczego co mogłoby mnie urazić ;) dzięki

      Usuń
  6. Fajna ta sukienka.
    To pierwsze zdjęcie to Błękitne Jeziorka?

    OdpowiedzUsuń