środa, 31 lipca 2013

Na luzie

Kiedy zakładałam tego bloga pomyślałam, że w przestrzeni blogowej niewiele jest osób, które pokazują swój codzienny styl, nie przebierają się jedynie do zdjęć. Dlatego jeśli szukacie wymyślnych stylizacji, to raczej ich tutaj nie znajdziecie.. Pokazuję to, w czym chodzę na co dzień, być może moje zestawy są nudne i przewidywalne, ale czuję, że jestem z Wami szczera :) 
Poniżej zwykła koszula i krótkie spodenki, strój na drogę, wracamy do domu, w przerwie łyk kawy, a że okolica ładna czemu nie zrobić kilka zdjęć? ;)





 szorty, sandały STRADIVARIUS, koszula ORSAY

26 komentarzy:

  1. Miła ta Twoja zwyczajność :)
    To pewnie zależy od przyjętej koncepcji bloga, ale ja też pokazuję moje codzienne, czasem bardziej wyjściowe, niemniej jednak normalnie noszone zestawy ciuchów.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. No i dlatego tak często do Ciebie zaglądam ;)

      Usuń
  2. I takie osoby chce się odwiedzać w przestrzeni blogowej. Zero fałszu, naturalność:)
    Pozdrawiam, www.mishamel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty zawsze ślicznie wygladasz :) wyglądasz na bardzo sympatyczną osóbkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj ja mam tak samo. Mam mało czasu wogóle więc pstrykamy fotki w drodze na zakupy, na spacerze albo przy jakiejś tam okazji:) Ja tam lubię Twojego bloga:) A zdradzisz gdzie robiliście zdjęcia że widać w tle takie masy spiętrzonej wody?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zatrzymaliśmy się przy jeziorze Liptovska Mara na Słowacji

      Usuń
  5. Podoba mi się Twoje podejście, sama mam podobne. Może takie codzienne zestawy nie są oszałamiające, ale gdyby człowiek tak codziennie oszałamiał, to by się zrobiło nudno ;). Nie wiem czy Tobie też, ale mi chodzi o to, żeby pokazać to, w czym się czuję jak w drugiej skórze, w czymś, co mnie określa i jest wyrazem mojej (to zabrzmi szumnie) tożsamości - a to ma się na codzień, a nie od wielkiego dzwonu.

    Twój codzienny zestaw jest bardzo przyjemny i za takimi nogami sama bym się obejrzała na ulicy :D.

    OdpowiedzUsuń
  6. cudowne to jeziorko :) takie zdjęcia spontaniczne sa najlepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz piękny uśmiech i wyglądasz świetnie! :)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  8. Przede wszystkim masz perfekcyjnie zrobione zdjęcia, co w 100% „zabezpiecza” prezentowanie codziennych zestawów, jest tutaj ładnie i schludnie, może przeciętnie, ale jakość zdjęć całkowicie rekompensuje tą przeciętność i sprawia, że ja jako czytelnik znajdę dużo przyjemności w ich oglądaniu.

    Oczywiście wszystko zależy od koncepcji bloga i sposób, w jaki będziemy pisać o sobie. Już sam fakt, że blogiem zarządza jedna osoba i w każdym poście zawarte jest kilka słów od autora z góry narzuca czytelnikowi właściwy sposób myślenia i spostrzegania zdjęć. Powiedziałaś, że chcesz pozostać wobec mnie naturalną - patrzę na zdjęcia, myśląc "jesteś naturalna". To tak jak z książką, kiedy to autor narzuca czytelnikowi własny kierunek myślenia.

    Dla mnie na przykład pokazywanie tego, co noszę na co dzień nie ma większego sensu, bo mnie nie rozwija, jednakże nie czuję żadnego wstydu czy zażenowania, gdy przykładowo mam pokazać swoją zimową kurtkę (w żaden sposób niezachwycającą, http://focus-on-vogue.blogspot.com/2013/01/north-trail.html), czy też obciachowe adidasy (http://focus-on-vogue.blogspot.com/2012/07/berlin_15.html).

    Prowadząc jakąkolwiek działalność w internecie nigdy nie będziesz w 100% szczera z czytelnikiem, bo nie piszesz o swoim życiu prywatnym czy też zawodowym w takiej mierze, jak o modzie i ubraniach. Nie wiemy do końca, jak życie, praca oraz czas wolny determinuje Twój wygląd.

    Od dwóch lat prowadzę bloga, po pół roku stwierdziłam, że się gubię i to mnie męczy. Od kilku lat zależało mi na zmianie swojego wizerunku z nastolatki w jeansach i t-shircie (gówniara za przeproszeniem i tak mentalnie we mnie tkwi) na dojrzałą, nieco poważniejszą kobietę. Blog spowodował, że tak się stało i historia trwa.

    Studiowanie medycyny nie ułatwia mi pisania. Codzienne noszenie fartucha i białych klapek przytłacza jeszcze bardziej, bo nie mogę wyglądać tak kolorowo i wesoło, jak to ostatnio na mieście.

    Swoją szczerość i (nie wiem czy to dobre słowo) swojskość zawieram w tekście, bo co człowiek ma do powiedzenia o sobie ma momentami większe znaczenie niż prezentowane zdjęcia. Bez filozofowania i unoszenia się nad wyżyny przemyśleń. Podsumowując przykładem - bluza z tygrysem jest krzywo uszyta? Jest. Normalnie na zdjęciu nikt by tego nie zauważył, ale ja to widzę i to nie zawsze mi gra na co dzień, więc Wam o tym powiem, bo zwracam na takie rzeczy ogromną uwagę: http://focus-on-vogue.blogspot.com/2013/05/tiger-says-mrrraw.html

    Absolutnie spełniam się w blogowaniu, nie potrzebuję niczego więcej w tej dziedzinie, bo nareszcie udało mi się osiągnąć zmianę - mojej mentalności, mojego wyglądu. Chociaż jesienią pewnie znowu powiem (jak zeszłego roku – dowody: http://focus-on-vogue.blogspot.com/2012/10/swetry-paszcze-i-myszka-miki.html), że nie wiem, jak się mam dobrze ubrać na zimę. Ale to właśnie lubię – wyzwanie, które trzeba podjąć i blog jest takim wyzwaniem.

    Nie ma bloga, który będzie w 100% prawdziwy, blog to jest miejsce, które Ty kreujesz według własnego upodobania. Nie dzielisz się z nami Twoimi smutkami i problemami. Nawet codzienna, prosta stylizacja wymaga pewnych przygotowań, by je pokazać w jak najlepszej formie. Ubrania mają być czyste, Ty schludna, bez mocniejszego makijażu (bo to nie pasowało by do wyglądu, który dziś pokazujesz), a naprzeciwko Ciebie stoi prawdziwy profesjonalista - Twój fotograf. Za każdym razem, kiedy sięgasz po aparat masz już ułożony plan, gdzie i jakie zdjęcia zostaną zrobione.

    Jednak nie należy zarzucać, że jesteś nieszczera, inaczej, znasz granicę między dzieleniem się sobą z innymi. Wiesz, jak nadać codzienności zatrzymanej na fotografiach jej niecodzienny charakter.

    A w skrócie o mnie poczytasz tu... http://focus-on-vogue.blogspot.com/2011/07/na-dobry-poczatek.html

    Mój blog to osobista historia o mojej szafie, taki chciałam żeby był, taki jest, oby takim pozostał. Mam nadzieję, że nie zanudziłam i moja opinia zostanie tutaj w miarę uszanowana.

    Buźka :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Alu, jaki długi komentarz.. :) Szczerość na blogu - chodziło mi o to, że w prezentowanych tutaj stylizacjach można mnie spotkać "na mieście", nie są tworzone tylko i wyłącznie do zdjęć i dlatego są według mnie autentyczne. Tak po prostu się ubieram. Jest trochę racji w tym, że w pewien sposób kreuję swój wizerunek, często zastanawiam się czy poszczególne elementy ubioru pasują do siebie i jak będą wyglądały na zdjęciach, jeśli akurat będzie możliwość je przy okazji zrobić. Można więc powiedzieć, że prowadzenie bloga sprawiło, że ubieram się bardziej "świadomie" niż kiedyś. Co do dzielenia się przestrzenią prywatną z czytelnikami boję się przekraczać pewne granice, bo znając moją skłonność do emocjonalnego ekshibicjonizmu, mogłabym pokazać więcej niż chcę... a wiadomo w Internecie nic nie ginie ;) Z okazji rocznicy przygotowałam post z moimi zdjęciami ślubnymi, ale nadal nie wiem czy chcę go publikować. Nie twierdzę, że osoby, które opowiadają o sobie na łamach bloga robią coś złego. To ja mam opory i jeszcze nie wiem w którą stronę pójdę i ile będę chciała powiedzieć. Wyczuwam jednak w Twojej wypowiedzi (nie wiem czy słusznie?) zarzut, że chowam się za zdjęciami i kilkoma słowami o ubraniach, że nie muszę się super "uzewnętrzniać", ale zawsze można napisać coś więcej, niż z czego składa się strój ;) Przyznam się, że pisanie postów sprawia mi pewną trudność, wyręczam się obrazami, mając nadzieję, że zatrzymają tutaj kogoś na dłużej. I pewnie gdyby nie zdjęcia wszystkie moje "zwyklaki" przeszłyby bez echa.. Tak, masz rację, nie ma bloga w 100% prawdziwego. Wszędzie są pozy, ale jedne bardziej przystają do rzeczywistości, inne mniej. Może to i dobrze, każdy znajdzie coś dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odpowiedź. Nie, absolutnie w moim odczuciu nie chowasz się za zdjęciami. To Ty decydujesz o czym chcesz powiedzieć, co chcesz pokazać i absolutnie nie chcę, być uzewnętrzniała się przed wszystkimi.

      I masz rację. są tacy, którzy wyłącznie skupiają się na zdjęciach, a na co dzień wyglądają zupełnie inaczej. Są tacy, którzy skupiają się na zdjęciach, wybierają to, co mają najlepsze do pokazania, a na co dzień chodzą w różnych kombinacjach tych ubrań, mniej lub bardziej zbliżonych do oryginału ze zdjęć. Jedni i drudzy coś robią, mniej lub bardziej prawdziwie :)

      Ja dobry miesiąc walczyłam ze sobą, czy pokazywać kilka zdjęć ze ślubu, no ale jak nie powiedzieć tak ważnej rzeczy, skoro na blogu wspomina się czasem o "M." i to on robi zdjęcia, więc stanowi pełnoprawnego uczestnika.

      To prawda, blogowanie poprawia świadomość wobec naszego wyglądu, ja zakładając bloga zupełnie byłam pozbawiona tej świadomości. W ciągu tego półrocza chodziłam tyle razy w szpilkach, co nigdy w życiu.

      To chyba były najdłużej pisane komentarze w moim życiu, z przerwą na obiad i przemyśleniami do kotleta :D

      Usuń
    2. ach, jak miło czytać takie długie komentarze :))

      co do świadomości wyglądu - to śmieszne, że dopiero na zdjęciach widzę jak źle wyglądam w niektórych swoich starych rzeczach :P co więcej, widzę jaka pokraka ze mnie :D można więc powiedzieć, że po pewnym czasie nawet świadomość ciała wzrasta.. :P Ile korzyści z tego blogowania! ;)

      Usuń
  10. A no i masz rację, przebierać się wyłącznie do zdjęć i zapomnieć o tych ubraniach po zakończeniu fotografowania, a nie pokazywać siebie ubranego na co dzień to w sumie dwie różne sprawy :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Widzeę, że się poważna dyskusja rozwinęła :)

    Po pierwsze piekne fotki kochana :)
    Po drugie, myslę, że każdy ma swój sposób na pokazywanie bloga i siebie samego. Nie wyobrażam sobie pokazywać czegoś w czym nie wyszłabym na ulicę. Wszystkie moje zestawy noszę na codzień, jedne do pracy, inne na jakieś ważniejsze wyjścia, ale wszystkie znajdują swoje zastosowanie :) a dzieki blogowaniu nie mam juz problemow typu co by tu dzis zalozyc, bo zawsze mam w glowie jakis set :) No i wiadomo, kazdy ma inny styl, jedno wola bardziej na luzie, inni preferuja elegancje, jeszcze inni extrawagancje...co tu duzo mowic, o gustach sie ponoc nie dyskutuje :) to my mamy sie dobrze sie czuc w naszych ubraniach....kropka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi setami mam podobnie :) powoli wchodzi w krew ;)

      Mam za swoje, chyba nie do końca przemyślałam to, co napisałam (albo nie sprecyzowałam dostatecznie). Ale może i dobrze, bardzo przyjemnie tak dyskutować ;)

      Usuń
  12. Cudowne zdjecia :) Czy mozesz zdradzic, jakiego obiektywu uzywasz? Gratuluje pomyslu na blog :) pozdrawiam serdecznie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :) Canon EF 135mm f/2L. Pozdrawiam

      Usuń
  13. Jestem tu chwilę, ale już mi się podoba :) Od blogów modowych jestem tak daleko jak tylko można, na Twoim zostanę chociażby dlatego, że jesteś pierwszą osobą jaką znalazłam pokazującą swoje codzienne stylizacje.

    Bo, racja, większość stylizacji na które wpadam (czasem próbuję odkryć fenomen najlepszych blogów na bloglovin. Czołówka to prawie same modowe.) to dla mnie przebrania. Może osoby w wielkich miastach ubierają się tak na co dzień. Ja na uczelnię tak nie pójdę :D Może należy, podobnie jak z pokazami mody, wyciągnąć tylko pomysł a nie wykonanie w szczegółach. Tylko zarys fasonów, kolory, wzory. Ale sama kompletnie czegoś takiego nie potrzebuję. Dla mnie buty i torebka to nie akcesoria zmieniane codziennie, torbę mam jedną i tak zostanie. Należę do osób kupujących ubrania wtedy, kiedy ich potrzebują a nie wtedy kiedy pojawia się nowa kolekcja w sieciówkach. Oglądanie stylizacji na blogach nie sprawia, że pobiegnę i kupię nawet nie wszystkie takie same rzeczy, ale nawet podobne. Dlatego cieszę się, że pokazujesz takie codzienne stylizacje. Bardzo się cieszę :)

    Przy okazji odważę się zapytać, może Ty jesteś w stanie mi podpowiedzieć na czym polega fenomen blogów modowych. Na takich typowych boję się zapytać ;) Nie ma w tym złośliwości, ale odebrana mogę zostać różnie. Ludzie naprawdę patrzą na zdjęcie po czym biegną do sklepu i kupują sobie nawet jeśli nie te same superdrogie rzeczy to podobne z sieciówek? Plus buty i torebka i okulary i biżuteria? :D Jeśli nie, to co daje patrzenie na to jak ktoś się ubiera? Pytam całkiem poważnie i bez cienia złośliwości. Odbyłam na ten temat kilka rozmów, ale jakoś sensowne wnioski nie wypłynęły.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jest mi przemiło :))

    Muszę przyznać, że ja też trochę wpadłam w sidła konsumpcjonizmu o którym piszesz.. Z tym, że staram się aktualnie na trzeźwo podchodzić do zakupów, głównie poprzez ograniczanie impulsywnego kupowania. Teraz zastanawiam się po kilka razy czy daną rzecz będę miała do czego założyć, czy jej zakup będzie niósł za sobą nabycie również całego arsenału dodatków, bo nie mam w szafie niczego co by do niej pasowało.. Tego staram się unikać. Ostatnio skompletowałam sobie własnie torby i buty, dzięki czemu mogę śmiało zestawiać je ze starymi rzeczami na milion sposobów. Jeśli kupuję jakiś ciuch to też raczej staram się żeby był klasyczny, posłużył przez kilka sezonów. Czasem jednak ulegam zbiorowym blogowym fanaberiom, to jak ze słuchaniem w kółko tej samej piosenki - albo ją pokochasz, albo znienawidzisz ;) (chyba zostanę też posiadaczką sławnych skort z zary, ech...)

    Dużo się mówi ostatnio o slow fashion. Odsyłam tutaj http://www.podszewka.com/2013/07/and-what-about.html tutaj http://impractical-diary.blogspot.com/2013/07/what-about-my-clothes.html i tutaj http://styledigger.blogspot.com/2013/07/how-to-buy-less-clothes-practical-tips_13.html
    i chyba takie podejście będzie coraz bardziej popularne (i całe szczęście!).

    A fenomen blogów.. myślę, że to trochę jak z tą piosenką... Im coś widzimy/słyszymy częściej tym bardziej staje się to atrakcyjne (zazwyczaj), to taka samonapędzająca się machina. Myślę też, że zakupy zaspokajają przeróżne nasze niezaspokojone potrzeby - akceptacji, bezpieczeństwa, przynależności, miłości.. Wygląda na to, że w tym fast świecie, w którym żyjemy mamy ich duży deficyt i czasem nie jest łatwo radzić sobie z nimi w inny sposób, poszukujemy "zastępników", poprawiaczy samopoczucia.
    Takie moje luźne przemyślenia....:P

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odpowiedź :) Na samonapędzającą się maszynę nie wpadłam, szukałam czegoś wewnątrz :) I naprawdę nie wiedziałam co daje patrzenie na to jak ktoś nosi drogie ubrania, co trzy dni inny zestaw. Z zakupami to też całkowita racja. A więc mamy marketing internetowy oraz psychologię. Tak bardzo zastanawiałam się nad blogami modowymi, bo... w kwestii kosmetyków na przykład można skoczyć do Rossmanna i za te 10 zł kupić tonik który ma świetną recenzję. Albo z 10 świetnych recenzji. Chociaż gdyby każdy kupował wszystko to, co chwalone, też byłoby to szaleństwo. Z ubraniami to już kwestia całych zestawów, często drogich. Bo kupienie samych spodni w kwiaty wiele nie da jeśli nie ma się do nich bluzki. A także butów i podobno bransoletek :D Kiedyś natknęłam się na komentarz którego autorka oznajmiła, że więcej na bloga nie wraca ponieważ widzi kolejną stylizację z tymi samymi okularami. To już coś co mnie zadziwia. Wszystko trzeba mieć nowe do każdego zdjęcia? :)

      Usuń
    2. Czytałam też wpisy, które podrzuciłaś w komentarzu. Dobrze wiedzieć, że są takie osoby, że ktoś próbuje ogarnąć to szaleństwo :)

      Usuń
  15. Masz:
    -świetny gust (albo po prostu zbieżny z moim :D )
    -prześliczne włosy <3
    -super figurę
    -bardzo dobre zdjęcia (plus jest ich dokładnie tyle, ile trzeba, są różnorodne, ogląda się je z przyjemnością, a to na blogach modowych rzadkość, najczęściej jest to 20 prawie takich samych zdjęć, które się ze zniecierpliwieniem przewija w dół)
    -przesympatyczny uśmiech

    normalnie zakochałam się w Twoim blogu :) będę zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dziękuję :) i w imieniu fotografa też ;)

      Usuń
  16. przepiękne zdjęcia na tle wody:]

    OdpowiedzUsuń
  17. You look so pretty!!! nice photos!! would you like to follow each other with GFC and Bloglovin?
    Besos, desde España, Marcela♥

    OdpowiedzUsuń